poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Sobotnie spotkania w sierpniu....

... zostały zdominowane przez koraliki i wyplatane z nich węże.
Jeszcze nigdy nie było w sali tak cicho... trzeba było przypominać o oddychaniu, bo panie tak zawzięcie liczyły oczka.
Możliwe, że się nie odzywały, bo cisnące się słowa nie należały do tych cenzurowanych...?

Koraliki...koraliki... wszędzie ... na stole, podłodze, krzesłach....
I praca na dwie, cztery i nawet sześć rąk.
Jak ten Syzyf zaczynały dłubać, po czym pruły. Znowu zaczynały i znowu pruły.
Dobrze, że nie walczyły szydełkami i nie rzucały nimi do celu. W nas... :)

Założę się, że przez kolejne dni przed oczami biegały im tylko nitkowe oczka i koraliki.

A inne techniki - w tym przypadku decoupage, musiały dobitnie upominać się o uwagę.
Koraliki zawładnęły salą i uwagą na dobre....
Tak to wyglądało...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz